Modern Gallery
Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

dorina

2011-10-28

Home sweet home...

Tak jeżdzę na budowe i za każdym razem zastanawiam się jak to będzie jak będę jechac do DOMU a nie na budowe...? W moim mieszkanku jest  ciepło i przytulnie i wiem gdzie co mam i tak jestem u "SIEBIE" a tam... wszedzie jest syf, walają się jakieś dziwne rzeczy, nic się nie dzieje, pan Tomasz niezmiennie od zeszłego wtorku w tym samym miejscu tj. przy obudowie wanny. Próbuje sobie znaleźć jakieś małe radości i sadze roslinki na ktore za chwile pewnie spadnie śniegblog budowlany - mojabudowa.pl mamy kostke przed domem, ale sąsiad zepsuł droge i jest błoto i nie kwapi się żeby coś z tym zrobić a  moje interwencje ma w dupie... I TO MA BYĆ MÓJ DOM?!? Jakoś nie wyobrażam sobie siebie na kanapie przed kominkiem z lampką wina ale mam wizje siebie usiłującą za wszelką cenę zlikwidować wszechobecne pokłady kurzu siebie skrobiącą okna szorującą kafelki itp i tak przez miesiąc biorąc pod uwagę niemożność wzięcia urlopu-co to jest urlop?!  I to wszystko za cenę tego że podobno po pracy wyjdę do ogrodu na leżak...taak po pracy o 20tej i nie na leżak tylko rypać przy roślinkach żeby ogród wyglądał jak ogród bo narazie to kupa ziemi otoczona malowniczymi foliami...zresztą i tak po popłaceniu wszystkiego na leżak nie bądzie... Sama się sobie dziwię że dalam się w TO wciągnąć i dołączyłam do wariatów którzy porywają się na inwestycje na którą ich nie stać za cene bycia niewolnikiem banku przez kilkadziesiąt lat... Ja pikole w naszym kraju budowa domu staje sie celem  życia a nie stworzeniem sobie warunków bytowych. Poświęcamy swoje rodziny,  czas z dziecmi który się nigdy nie powtórzy,  awantury z mężem i ciągły stres za co? Za miejsce do ktorego przychodzimy coś zjeść wykąpac się i iść spać bo na radość i milość często już nie ma siły... Bo trzeba tyrać żeby spłacić kredyt jak najszybciej bo nie wiadomo co będzie... No ale cuż już wdepnełam jak wszyscy na tym blogu i nie mogę się wycofać i mam tylko nadzieję że za rok o tej porze zmienie zdanie...na lepsze!blog budowlany - mojabudowa.pl I tym optymistycznym akcentem kończę ten jakże pesymistyczny wpis... Dobranoc

7 Komentarze
Data dodania: 2011-10-28 00:46:19
o rany ile złych myśli
uwierz mi, będzie GIT. Zobaczysz że za rok powiesz że warto było. Że jest superek. Gdybyś kupiła mieszkanie 90m2, wyszłoby na to samo. A tak masz chatę, ciszę i spokój. Nie ma porównania z mieszkaniem w bloku. Ja osobiście nie mogę doczekać się dnia w którym się przeprowadzę. Na razie póki co z żoną nie kłócimy się i to sobie bardzo chwalę. Budowa jest spełnieniem naszych marzeń i to jest super bo razem wszystko ustalamy i razem wszystko robimy. Życzę Tobie pogody ducha i pełnej radości z przyszłego zamieszkiwania w wymarzonym domu. A kredyt...? cóż tak się dzisiaj żyje.....
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-28 00:48:43
Widzę, że nastroje podobne... To chyba syndrom wypalenia budowlanego.
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-28 08:47:31
Twój wpis pasuje do większości budujących się hehe, ale po deszczu zawsze świeci słońce i mam nadzieję, że my po tych się chwilami spędzonymi w naszych domach:)) Powodzenia!!!
odpowiedz
lenka01  
Data dodania: 2011-10-28 11:12:31
Mam nadzieję,że to chwilowa zniżka formy...podobnie jak u mnie.Zobaczysz,za rok bedzie super!!!!Dom,wlasny ogrod,cisza,spokoj...bedzie dobrze.Pozdrawiam!
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-28 11:31:40
czasem też tak mam. Ale szybko mi przechodzi. Sąsiad w bloku co sobote wierci - od 8,30 do 17. Co tydzień. Zastanawiam sie co ona takiego robi? Cały tydzien chyba lepi dziury, zeby sobie w sobotę powiercić. jak ide do pracy to luz, ale jak mam taką wolna sobotę to na łeb można dostać. Wczoraj ktoś rozwalił dwa jajka na klatce i nie posprzatał, bo po co. Dzeciaki sasiadów jako, że zima to jeżdzą na rolkach po korytarzu. A właśnie zima - it an nieszczęsny kaloryfer, który nie nagrzewa mi mieszkania. I ciągle pisma ze spółdzielni o podwyżkach. podsłuchująca sasiadka, która wie wszystko o wszystkich i wita cię na klatce z szyderczym uśmiechem.... Eh -to ja już chyba jednak moge te kurze szorować i jeść suchy chleb :)
odpowiedz
Data dodania: 2011-10-29 00:14:50
Widzę że myślisz tak jak i ja :) nie ma już tej energi i tej radości, to smutne jak dom wykańcza ! i finansowo i psychicznie. Ale miejmy nadzieję że jak się wprowadzimy to wtedy podziękujemy sobie za ten trud które przetrwaliśmy :) Mi też czasem szkoda wszystkie co tracę, tak naprawde to rok wyjęty z życia, a dzieci rosną szybko !!! i roczek ucieka... Dlatego też dziś stwierdziłam że zwalniamy, trezba też mieć czas dla synka, który nas potrzebuje... Pozdrowionka, uściski i życze lepszych nastrojów i Tobie i sobie :) hehe buźka
odpowiedz
Data dodania: 2011-11-02 13:34:30
JENY!!! jak juz skonczy ta lazienka to bedzie ona poprostu bajeczna! ta wanna rozwalila mi wlasnie serce :) az musze isc sie ziolek napic :) slicznosci!!!
odpowiedz
dorina OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 26546
Komentarzy: 350
Obserwują: 71
Wpisów: 49 Galeria zdjęć: 190
Projekt NULL
BUDYNEK - dom wolnostojący , parterowy z poddaszem bez piwnicy
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - Okolice Nowego Sącza
ETAP BUDOWY - VII - Wykończenia